2

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Prof. Piotr Gliński wypowiedział się dziś w sprawie niedopuszczenia Historii Roja do konkursu w ramach 41. edycji Festiwalu Filmowego w Gdyni. Sprawa jest o tyle kuriozalna, że broni on filmu, który mimo poruszanego tematu większość recenzentów zwyczajnie zmieszała z błotem, a całość wygląda na typowe zagranie polityczne.

Michał Oleszczyk, dyrektor festiwalu w Gdyni i jeden z najlepszych krytyków filmowych w Polsce, nie skomentował sprawy oficjalnie, ale na swoim Facebooku ogłosił, że to ostatni festiwal z jego udziałem.

Kinomani płaczą, a wokół kiepskiej Historii Roja znowu głośno...

Poniżej pozwolę sobie przytoczyć i skomentować wypowiedź Prof. Glińskiego:

„Historia Roja” to pierwszy wyprodukowany w Polsce pełnometrażowy film fabularny o Żołnierzach Wyklętych – pierwszy taki film stworzony dopiero po 27 latach od końca PRL!

Faktycznie jest to pierwszy fabularny film dotyczący Żołnierzy Wyklętych i wszyscy chcielibyśmy, aby był dobry. Po prostu. To jednak nie bieg na 100 metrów, gdzie zwycięża pierwszy, a konkurs filmów fabularnych, które wybiera specjalnie powołana komisja ludzi znających się na rzeczy. Nie jeden facet, nie polityczna marionetka - grupa, która ma własny gust, wiedzę i przekonania.

Film w mojej opinii nie tylko ważny społecznie, ale także artystycznie udany, z pewnością nie odstający od przeciętnego poziomu artystycznego filmów prezentowanych na gdyńskim festiwalu.

Ważny społecznie? Jak najbardziej. Artystycznie udany? To już kwestia indywidualna, ale w tym roku to bodaj najbardziej chaotyczny i niekonsekwentny scenariuszowo film, jaki pojawił się na naszych ekranach! Przez pierwsze pół godziny narracja jest tak toporna, że w zasadzie nie wiemy którzy z bohaterów są istotni dla fabuły, a całość to luźny zbitek scen, niepowiązanych ze sobą konkretną historią. Na zajęciach z filmoznawstwa można go pokazywać jako idealny przykład braku ciągłości fabularnej i jakiegokolwiek związku przyczynowo-skutkowego. Dbałość o szczegóły, dobre kostiumy i wierność historyczna są w tym przypadku jedynie uzupełnieniem pustego obrazka i ocenianie filmu przez ich pryzmat jest zwyczajną ignorancją.

O wadze filmu Zalewskiego świadczy też jego niewątpliwy sukces frekwencyjny.

Że co proszę? Od kiedy to sukces frekwencyjny świadczy o wadze filmu? Świadczy tylko o dużej frekwencji, która swoją drogą... wcale nie jest taka duża.

W pierwszy weekend od premiery w dn. 4 marca obejrzało go 58 671 widzów, a w ciągu dwóch kolejnych tygodni – 226 644 widzów.

Super. Pitbulla obejrzało od premiery 1,428 mln osób. To niewątpliwie ważny film pod kątem frekwencyjnym. Wychodzi na to, że koniecznie powinien znaleźć się w konkursie głównym! Ja rozumiem, że Historia Roja to pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych, ale według ministra wystarczy nakręcić obraz na ważny historycznie temat i ten z miejsca powinien startować w konkursach filmowych, niezależnie od jego jakości i opinii profesjonalnych krytyków.

Pominięcie „Historii Roja” przez komisję festiwalu w Gdyni nie jest pozytywnym sygnałem dla polskiej kultury.

Stanowisko Ministra Kultury w sprawie tego filmu jest negatywnym sygnałem dla wolności słowa i oceny artystycznej filmów istotnych politycznie. Zresztą, jeśli nie widzieliście filmu, możecie odświeżyć naszą recenzję, w której tuż po seansie wypowiadaliśmy się o jego "wartości artystycznej":

Całość wygląda tak, jakby ostatnie wypowiedzi w mediach w sprawie Historii Roja, stały się punktem zapalnym do lawiny dyskusji i politycznych przepychanek, co w rezultacie zaowocowało stanowiskiem Ministra. Nie wiem co działo się w kuluarach, ale trudno mi uwierzyć, że tekst pisał sam Minister, bo argumentacja i retoryka pozostawiają wiele do życzenia. Kolejny raz władza pokazała klasę, Oleszczyk rezygnuje, a kinomani wyrywają siwe włosy, bo spór dotyczy filmu, o którym po prostu nie warto rozmawiać.

To wszystko pokazuje, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie powinno być jedną instytucją. Należałoby je rozdzielić na Ministerstwo Kultury oraz Ministerstwo Dziedzictwa Narodowego, aby zachować trzeźwy osąd i nawiązać między nimi dialog. Bo jeśli jedna osoba potrafi wykorzystać medialne liberum veto, to co to za rodzaj demokracji ja się pytam? I po co Minister Kultury komentuje program festiwalu filmowego?

Wszędzie polityka.


  • i_am_keyser_soze

    Argumentacja i retoryka ministra zawsze pozostawiają wiele do życzenia, więc w ogóle nie byłbym zaskoczony gdyby on to wysmażył, że nie wspomnę o tym iż z pewnością się z tym zgadza skoro na to pozwolił.

  • mahoney

    Bardzo podoba mi się cała Wasza argumentacja w powyższym artykule. Zgadzam się z nią w 100 %. Minister kultury "angażują się" w sprawie festiwalu chciał zrobić dobrze, dla filmu a wyszło jak zawsze. Utwierdził w przekonaniu wszystkich, że nie jest człowiekiem, aby promować dobre i z klasą kino, lecz takie które będzie pasowało do politycznego establishmentu. A to jest działanie na szkodę dla polskiej kinematografii i nie tylko. Polacy nie są głupi wydali opinie na temat filmu. Co świadczy dobrze jeśli chodzi o ludzi w Polsce, że nie dadzą sobie wciskać kitu pompatycznego. Minister kultury chcąc wciskać na siłę ten film nie sprawi, że Polacy go polubią i będą podobne dzieła chcieli oglądać. Dziękuję
    p.s. Śledzę Wasz kanał na youtube jest bardzo dobry trzymajcie tak dalej
    Patrycja

PARTNERZY

Współpracowaliśmy już z wieloma markami.

300px-Upc_logo
TNT_logo_nowe655
Ale_kino+
Jameson_Irish_Whiskey_logo
t-mobile logo
empik
kinopodbaranami
ars
imax
wb
footer-logo
Cinema City
multikino
fortuna
lg logo

KONTAKT

Bardzo chętnie nawiążemy współpracę i odpowiemy na pytania.

Kod: