3

Kogokolwiek interesuje kino, prędzej czy później trafi na wzmiankę o arcydziele Viscontiego. Ze strony krytyki zwykle słychać głośny zachwyt, jednak dzisiaj coraz częściej mówi się, że to już klasyka niezjadliwa; że obraz to równie wybitny, co nudny.

Zainspirowany bardziej Doktorem Faustusem Thomasa Manna, niż mitologią kultowej ekranizacji, sięgnąłem po książkowy pierwowzór Śmierci w Wenecji. Krótka lektura obudziła ciekawość – jedno pytanie: jak tego rodzaju prozę przełożyć na ekran, żeby ktokolwiek mógł się zachwycić? Jak oddać psychologicznie pęknięcia, których jest tam pełno. Jak stworzyć świat, gdzie dzieją się tylko epizody, gdzie ludzie potykają się o siebie, albo całkiem mijają? Niewiele faktycznej akcji działo się w opowiadaniu, więc jak w tym wypadku sprostać zasadom filmowej narracji?

dok70l_l0trvj

Visconti oddaje przestrzeń doświadczenia Gustawa Auschenbacha z pobytu w czasoprzestrzennej dziurze, na wakacjach twórczych, czymś na kształt urlopu. Podstarzały profesor liczy na wiekopomną inspirację, może nawet objawienie. Chociaż nudzi się zwykle; patrzy w morze, przechadza się wśród włoskich kamienic.

Na jednym z osamotnionych śniadań, znad prasy wyłania się polska rodzina. W oko zblazowanego kompozytora wpada na krótką chwilę chłopiec niespotykanej urody. Artysta znalazł w nim coś - jakąś dostojność i piękno – która przykuwa całą jego uwagę. Młody Tadziu staje się dla podstarzałego intelektualisty osią tego pobytu, gdzie cała reszta wrażeń wydaje się jałowa. Zaczyna zastanawiać się czy też chłopiec ten nie jest tym, czego on jako artysta, zobowiązany jest szukać? Visconti także zmierza w te strony. Często pomija realizm kosztem niemal biblijnej idei przekładu wartości na dzieło. Kiedy człowiek zachwyca się drugim człowiekiem.

Choć może to wszystko brzmi jak wyjęte z niesmacznego romansu homoseksualisty z nieletnim, to jednak niewiele tam obrazoburczych kontekstów, aluzji i gier. Istota tej relacji zamyka się w podziwie i zafascynowaniu, niezobowiązującej sympatii. Auschenbach kieruje się troską, nie podnieceniem. Staje się wyznawcą Tadzia, ponieważ jako archetyp artysty – musi kochać piękno.

ecb395dde69c0894e800ff1f078ef2f7

Geniuszem włoskiego reżysera jest w tym przypadku doskonała sprawność w zaprzyjaźnianiu bohatera z widzem. Dirk Bogarde z wrażliwością godną toastu, wciela się w ostatniego romantyka tej ziemi. I patrząc na nastoletniego odtwórcę drugoplanowej roli, jesteśmy mu w stanie uwierzyć. Chyba podobnie mógł sobie wyobrażać Tadzia Mann, pisząc tę historię, bo uważam to za niemal cud obsadowy. Nie mogło być lepiej. Dwudziestowieczny noblista może mi w tej kwestii zaufać.

---

Ostatnia scena jest prostą konstrukcją kilku klatek na dwie postaci. Nic więcej prócz wspaniałej muzyki w tle. Tytułowa śmierć staje się testamentem romantyków, będąc zarówno ich ostatnim zwycięstwem.


  • Żarłok Tv

    Jak dla mnie za mało tu recenzji, a za dużo opisu fabuły i tak troche na kolanach pisany text, jak dla mnie ... a przywalić Viscontiemu w łeb, że nudny, coby się w grobie, na drugą stronę obrócił! ;D

    • Damian Tymiński

      "text"

      • Żarłok Tv

        tak.

PARTNERZY

Współpracowaliśmy już z wieloma markami.

300px-Upc_logo
TNT_logo_nowe655
Ale_kino+
Jameson_Irish_Whiskey_logo
t-mobile logo
empik
kinopodbaranami
ars
imax
wb
footer-logo
Cinema City
multikino
fortuna
lg logo

KONTAKT

Bardzo chętnie nawiążemy współpracę i odpowiemy na pytania.

Kod: