"Koń turyński" (2011) / dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

0

Znaleźć dzisiaj film „filozoficzny”, to zadanie niemal karkołomne. W różnych kinach i na festiwalach filmowych organizowane są przeglądy mające podobne idee promować, nikt jednak nie wie jak wyobrazić sobie mniej czy bardziej filozofujący materiał filmowy.

---

Czy to taki, który zmusza nas do myślenia czy może przekazuje wartości i refleksje autora? Czy może wpisuje się w któryś nurt, na przykład jeden film jest egzystencjalny, drugi stoicki, trzeci epikurejski itd.? Brzmi to śmiesznie, ale w przypadku ostatniego dzieła (jak i wszystkich, podejrzewam) Beli Tarra, na miejscu zdaje się myślenie w podobnych kategoriach. Na miejscu jest szukanie sensu poza konwencjami standardowego opowiadania historii, a raczej w historii myśli humanistycznej.

"Koń turyński" (2011) / dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

"Koń turyński" (2011) / dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Na samym początku filmu przywołana zostaje mała sugestia, kontekst, „anegdota” z życia Nietzschego, który wpadł w amok na widok biczowanego za nieposłuszeństwo konia. Myśliciela czekały później już tylko choroba psychiczna i lata milczenia. Konfrontacja abstrakcji z życiem: filozof staje w obliczu prawdziwego, nie-teoretycznego okrucieństwa.

Koń turyński to przede wszystkim historia tego jak mogło wyglądać hipotetyczne gospodarstwo, w którym takiego konia trzymano. Jest więc woźnica, domek, stajnia, studnia, dziewiętnasty wiek i woźnicy córka. Kobieta opiekuje się ojcem bez ręki, który jeździ zarabiać na życie do miasta, odległego o dziesiątki kilometrów. Żyją sobie we dwójkę, na odludziu, biednie, monotonnie, można dostać klaustrofobii.

Kamera na długich ujęciach obserwuje każdy rytuał ich codzienności, z pietyzmem przygląda się gotowaniu obiadu czy ubieraniu kalekiego ojca. W ciągu sześciu dni, które mieszczą całą akcję, dzieje się właściwie to samo. Kiedy jednak obserwujemy tak minimalistyczną w formie nudę, nasze zmysły wyostrzają się na jakiekolwiek zmiany. W nich właśnie tkwi owo sedno, punkt centralny opowieści. Tarr wychwytuje moment małej apokalipsy, odłącza poszczególne elementy świata, aby sprawdzić ludzką kondycję. Zastanawia się nad relacją pomiędzy człowiekiem a naturą, nad byciem-w-świecie, nad tym jak to wszystko z góry czasem wygląda fatalnie. Jak bardzo nie mamy wpływu na bieg rzeczy, jak jesteśmy bezsilni. Można by tak wymieniać, interpretować wciąż na nowo, inaczej. Właśnie dlatego kiedy myślę o filmie filozoficznym, w głowie świeci się nazwisko Tarr.

"Koń turyński" (2011) / dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

"Koń turyński" (2011) / dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Kluczowe w przypadku jakiegokolwiek „polecania” podobnych filmów – z definicji slow-cinema, które ciągną się tylko i dłużą, jest takowa informacja: strasznie męczy to wszystko. I to chyba stanowi istotę: męczarnia. Lecz po wyjściu z dwugodzinnego zamknięcia, wszystko wydaje się nieco zmienione. Z jednej strony dynamiczniejsze, z drugiej odczuwa się deformację dotychczasowego postrzegania czasu – ten jakby rozciągnął się, a nasze uszy wyczulone zostały na szumy, trzaski czy pęd wiatru. Reżyser jako faktyczny sprawca przestawia akcenty w sensorium odbiorcy.

Obejrzenie tego filmu wiąże się dla mnie z dotknięciem wręcz metafizycznym, kiedy podróż do zimnego, bezlitosnego świata wydaje się całkiem namacalna – właśnie za sprawą ociężałej, choć tak bliskiej życia formy. Wraca się do siebie po tygodniu w miejscu opresyjnym, przypominającym cmentarz, który na nas czeka. Obejrzeć Konia turyńskiego warto choćby przez tą namacalność, żeby mniej narzekać nad życiem swoim, kiedy istnieją i zawsze istniały żywota dużo bardziej przygnębiające.

Film do obejrzenia za darmo na VOD.pl 🙂


PARTNERZY

Współpracowaliśmy już z wieloma markami.

300px-Upc_logo
TNT_logo_nowe655
Ale_kino+
Jameson_Irish_Whiskey_logo
t-mobile logo
empik
kinopodbaranami
ars
imax
wb
footer-logo
Cinema City
multikino
fortuna
lg logo

KONTAKT

Bardzo chętnie nawiążemy współpracę i odpowiemy na pytania.

Kod: