0

Jeden z widzów zadał nam na facebooku kilka pytań, które mają mu pomóc w napisaniu artykułu na zajęcia. Znalazłem kilka minut i rozpisałem się na tyle, że postanowiłem podzielić się z Wami tym "mini-wywiadem". Bo bardzo często w oczach widzów profesjonalna krytyka i YouTube są jakąś dziwną konkurencją, dwoma bytami, które do siebie nie przystają, a w moim odczuciu doskonale się uzupełniają.

1. Kiedy czytacie "tradycyjnych" krytyków filmowych, także polskich, to czego się od nich uczycie? I odwrotnie - czy "tradycyjny" krytyk może czegoś nauczyć się od krytyków na YouTube?

Od "tradycyjnych" krytyków uczę się przede wszystkim pokory, szerszej perspektywy i bardziej analitycznego podejścia do tematu. Tak naprawdę tworząc kanał, sam uczę się "bycia krytykiem" i wiem, że swoją wiedzą nie mógłbym konkurować z profesjonalistami. Do tego jeszcze daleka droga. Nie można natomiast spocząć na laurach i trzeba stale poszerzać swoje zainteresowania, bo nie każdy film można omówić rzucając ogólnikami. Agnieszka ma przynajmniej wykształcenie w tym kierunku, ja jestem samoukiem, więc tutaj także zderzają się nasze doświadczenia. Myślę, że jest ogromna różnica w tym, jak wygląda kanał dzisiaj, a jak wyglądał jeszcze rok temu.

A czego może się od nas nauczyć krytyk? Na pewno swobody i nieco luźniejszego podejścia, bo kanał na YouTubie to bardziej wyrażanie opinii niż profesjonalna krytyka. Coś pomiędzy krytyką, a rozrywką. Odrzucamy więc akademicki ton i staramy się mówić do ludzi przystępnym językiem, bo nie oglądają nas tylko filmoznawcy i osoby, które mocno siedzą w temacie. Czasem odnoszę wrażenie, że środowisko (szczególnie w Polsce) zrobiło się bardzo hermetyczne i teksty krytyczne powstają albo dla innych krytyków, albo dla branży. Próżno u nas szukać magazynów o popkulturze pisanych dla tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki, ale zaczynają szukać w kinie czegoś więcej.

2. Żeby zostać krytykiem filmowym na YouTube, nie trzeba wykształcenia, doświadczenia, ani nawet bardzo często przygotowania merytorycznego. Ta inkluzywność (każdy może być krytykiem) to trend raczej pozytywny czy negatywny?

To zależy. Nie uważam, by absolutnie każdy, kto wypowiada się w internecie (nie tylko na YouTubie) musiał mieć wykształcenie kierunkowe. Najważniejsza jest tutaj przede wszystkim charyzma, chęć wyrażania własnych opinii i dzielenia się nimi z widzami. Im więcej takich ludzi, tym lepiej, bo kulturę trzeba promować na różne sposoby. Jeśli ktoś będzie gadać głupoty, to prędzej czy później internet go z tego rozliczy.

3. Jak myślicie - czy krytyk "tradycyjny", żeby znaleźć odbiorców w roku 2017, "zmuszony jest" założyć kanał na YouTube? Michałowi Oleszczykowi chyba udaje się poprzez kanał docierać do nowej publiczności. Co o tym sądzicie? I jeśli nie YouTube - to co?

To wszystko zależy od człowieka, bo nie każdy krytyk ma swobodę przed kamerą, prezencję, czy dykcję odpowiednią do mówienia w formie audio/wideo. Myślę natomiast, że tworzenie kanału jest z pewnością dobrym poligonem doświadczalnym, bo tworząc materiały wideo, uczysz się montażu i nabierasz wprawy w mówieniu do czterech ścian i włączonej kamery - można rozwinąć te umiejętności, które dotychczas były traktowane po macoszemu. Jeśli nie YouTube, to podcast, jeśli nie podcast, to blog, ale prowadzony tak, aby był atrakcyjny i czytelny, żeby zachęcał do częstego odwiedzania. Filmoznawcy mają tendencję do stawiania tylko i wyłącznie na treść, a cała otoczka też jest bardzo istotna. Na wieść o kanale Michała Oleszczyka bardzo się ucieszyłem, bo często się z nim nie zgadzam w kwestii ocen filmów, ale bardzo szanuję go jako krytyka. Uwielbiam sytuacje, gdy są mocne różnice zdań, bo to pozwala spojrzeć na temat z zupełnie innej strony. Kibicuję!

4. Czy nie obawiacie się przesytu treści o tematyce filmu na polskim YouTube? A może uważacie, że jednak docieracie do trochę innej społeczności niż np. Ichabod czy Dem i dlatego zawsze znajdzie się publika dla każdego z tych kanałów?

Przesytu? Wciąż jest niedosyt! Gdy zakładaliśmy kanał, praktycznie takich rzeczy nie było. W listopadzie stukną nam cztery lata i bardzo cieszę się, że powstaje takich rzeczy coraz więcej, bo śledzę rynek i widzę, że wiele osób próbuje czegoś zupełnie nowego. Ludzie szukają, zarówno w krytykach jak i jutuberach, zbliżonego gustu, podobnych przemyśleń, potwierdzenia własnych odczuć względem danego filmu, ale też konfrontacji. Dem skupia się głównie na kinie studyjnym i nie wchodzimy sobie w paradę, raczej uzupełniamy. Ichabod jest geekiem, którego jara popkultura, ale nigdy nie sięgnie po filmy z Nowych Horyzontów, bo to nie jego bajka. My stoimy gdzieś pomiędzy, raz omawiając duży blockbuster, raz francuską animację, która stereotypowego widza na youtubie nie powinna specjalnie obchodzić. Mamy jednak specyficzne podejście, bo nie jesteśmy solistami, tylko kanałem dyskusyjnym, wzajemnie uzupełniając swoje wypowiedzi tworzymy jedną, charakterystyczną narrację. Jeśli ktoś wchodzi do nas po filmy Disneya i megaprodukcje, czasem z ciekawości zerknie też na film, o którym nawet nie słyszał, a może zainteresuje go temat, czy forma.

Myślę, że im więcej takich kanałów, tym lepiej, bo młodzi ludzie potrzebują "autorytetów" i kogoś, kto wytknie błędy, podważy zachwyty nad filmem, albo je po prostu potwierdzi. Prawdę mówiąc sam jestem trochę zaskoczony, że udaje nam się zebrać wokół kanału coraz większą publikę, ale to tylko dobrze wróży na przyszłość.

__

Pytania zadał: Paweł Dycha


PARTNERZY

Współpracowaliśmy już z wieloma markami.

300px-Upc_logo
TNT_logo_nowe655
Ale_kino+
Jameson_Irish_Whiskey_logo
t-mobile logo
empik
kinopodbaranami
ars
imax
wb
footer-logo
Cinema City
multikino
fortuna
lg logo

KONTAKT

Bardzo chętnie nawiążemy współpracę i odpowiemy na pytania.

Kod: